agnieszka
weseli
furja

a opinie

"(...) boję się pisać o poezji Weseli, aby samej poezji nie zniszczyć, nie zabić ironicznej mgiełki, która pojawia się miedzy wersami, nie zatłamsić migotliwej energii wynikającej z podmiotowości nieokreślonej, obrazoburczej, nieheteroseksualnej, a zatem nieobecnej w patriarchalnym alfabecie od a do z. Trzeba nam, krytyczkom i krytykom, jeszcze wiele napisać, wytężyć wiele piór (klawiatur?), aby uchwycić nową ekonomię pożądania, to co Weseli błyskotliwie nazywa od a do a, czyli odą do a."
dr Urszula Chowaniec

"Dawno nie czytałem tak niezwykłej książki. Gdyby silić się na nieudane porównania - byłoby to coś pomiędzy lesbijsko-transgenderowym Lubiewem a potencjałem współczesnego Wertera. Jednak bez względu na porównania, po wydaniu, książka z pewnością byłaby ważnym punktem w literackim dyskursie >queerowym< (oczywiście tak to wyglądałoby z mainstreamowego  punktu widzenia, bo z każdego innego to po prostu świetna literatura)."
dr Błażej Warkocki

"Akcja tej książki dzieje się w języku, który jest za razem pułapką i otwarciem, ukryciem i wyzwoleniem, namacalnym ciałem i czystą abstrakcją. (...) a doprowadza język do orgazmu."
dr Tomasz Kaliściak

"Kobiety nie krzyczą z rozkoszy. W polskiej literaturze nie słyszymy ich głosu. Co najwyżej zmysłowe szepty, delikatne pomruki, westchnienia. A Agnieszka Weseli bezczelnie wdziera się do literatury zwierzęcym jękiem pożądania. I co najważniejsze, robi to z wdziękiem wyrafinowej estetki."
dr Marzena Lizurej

"(...) dwoistość - sygnalizowana przez lustra, odbicia, echa - jest tak obecna w a jak kiedyś była w Autobiografii Alicji B. Toklas. Język Agnieszki Weseli jest do głębi saficki: rwany, aforystyczny, niezdolny do pociągnięcia narracji, a zarazem wciągający jak kryminał. I podobnie jak u Safony, fragmentaryczny charakter jej wierszy ma w sobie hojność i otwartość na czytelnika: bardzo dużo się nas może w tym tekście zmieścić, wiele tam wystawionych luster, w których autorka pozwala się nam oglądać, dostrzegając również własną potrzebę zaistnienia w tym dialogu."
dr Krystyna Mazur

"Coś przedziwnego dzieje się wewnątrz tych ciepłych i ciemnych korytarzy. Trwa jakaś chaotyczna gonitwa, ale wcale nie wypełnia ich atmosfera paniki. Obcy oddech na skórze nie budzi poczucia zagrożenia, a niepewność, do kogo należy i brak jasności, czy to wciąż ta sama osoba, staje się źródłem rozkoszy. To opowieść o ciele nieoswojonym, nieoswajalnym, wciąż dotykanym, ale przez to wcale nie tożsamym."
Katarzyna Czeczot

"Najbardziej zaskakujący jest zupełny bezwstyd tego diariusza, tej poezji, która nie zna zahamowań, wstydu, i wydaje się istnieć jakby całkiem, lub prawie całkiem, poza heteromatrixem, w odkryciu, w konkwiście zmysłowości polimorficznej, odkrywczej, niezgaszonej."
prof. Ewa Graczyk

"Zbiór Agnieszki Weseli to dziwny zbiór, dziwny i  odmieńczy. Nowatorstwo formy wiąże się tu przede wszystkim z nietypową grą treścią. Treścią kobiecą, lesbijską i queer.  Treścią-ciałem do granic estetycznych i etycznych, do granic pożądania obiektu, tam, gdzie zaczyna się abiekt. a-biekt. a., a potem bieg, jeszcze dalej, gdzie rozkosz jest już niedozwoloną ciemną Rzeczą, w  jouissance. Gdzie „ty mięso”. (...) Takiej poezji jeszcze w Polsce nie było. Nie tylko tak bezwstydnie kobiecej i kobieco bezwstydnej, ale też tak świadomie grającej formą - niejednoznaczną, nielinearną i płynną. Rozkapryszoną, rozłożoną, gotową na rozkosz czytania."
Marta Konarzewska, literaturoznawczyni

"a to poważna książka. Zapuszcza się w niebezpieczne terytoria, udając, że nie widzi gąszczu zakazów. Dlatego trudno ją czytać, odkłada się ją i wraca w te same miejsca."
dr Dominika Ferens

"Nic  bardziej  dalekiego od wyobrażenia o czułym kobiecym związku, nic bardziej   dalekiego od konwenansu „miłosnych liryków kobiecych”. Nie ma tu mowy o tym, żeby  bliskość płci ułatwiała  porozumienie; owszem, bliskość cielesna  może  czasem ukoić, uciszyć codzienne  szarpanie  i  wieczne  cierpienie, i dlatego tęskni się  okrutnie (tak!), ale  i ona nie może przekroczyć sadomasochistycznej huśtawki, walki o dominację,  tej namiętnej  obcości, którą chce się przerobić w bliskość, i  tak chyba jest z całym światem. I ani słowa,  ani przecinka, który by to upiększał, racjonalizował, usprawiedliwiał."
Bożena Umińska-Keff

"W literaturze polskiej ostatnich lat podobne historie układały się najczęściej w prośbę o łaskę tolerancji, nie mam wątpliwości, że pod tym względem propozycja Agnieszki Weseli stanowi rzecz niezwykle rewelatorską:  na tle literatury kobiecej – oryginalną, literatury lesbijskiej – osobną, literatury zaangażowanej – nietendencyjną, a literackiego >banalizmu< – zaangażowaną."
dr Arleta Galant

hiacynta i róża
sprawy sadowskiej
a